Dawid w październiku skończył 3 lata. Co za tym idzie? We wrześniu poszedł do przedszkola. To był ciężki dla nas czas. Dla nas, rodziców. Wiadomo, że nie codziennie “oddaje się” dziecko pod opiekę kogoś innego, a tym bardziej do pacówki edukacjnej. Dla nas to nowość. Pierwszy tydzień był taki… w kratkę. Najpierw szedł chętnie, później miał kryzys, ale nie przeżywał tego specjalnie mocno. Po jakimś czasie, jak rozmawiałam z wychowawczynią okazało się, że Dawid w przedszkolu nic nie mówi. Zamurowało mnie, bo w domu gada jak nakręcony. Co prawda zauważyłam już wcześniej, że jego mowa rozwija się wolniej niż u innych dzieci, ale nie chciałam siać paniki.

W wieku dwóch lat zaczął powtarzać po nas różne wyrazy, ale mówił same końcówki. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, ile w języku polskim jest wrazów z końcówką “-ka” 😉 Zaczęłam czytać na ten temat, a wiecie na pewno co ciekawego można wyczytać w interetach. W te wakacje jednak nastąpił przełom i zaczął starać się powtarzać słowa w całości, ale wiadomo było, że prawie 3-letnie dziecko powinno już mówić krótkie zdania. Słowa, które powtarzał nie były proste typu: buty, pies, kot. Nie! on zaczął mówić drzwi, dźwig, żółw, niedźwiedź, dzięcioł. Oczywiście nie mówił ich bezbłędnie, ale wychodziły o wile lepiej niż proste słowa. Od razu przypomniała mi się historia z moim bratem, który miał dokładnie tak samo. No nie oszukujmy się, jednak te geny po coś są i wychodzi na to, że działają. Rodzina oczywiście mówiła, żeby dać mu czas. Teściowa mówiła, że młodszy brat mojego męża też bardzo późno zaczął mówić, tak więc uległam. Ćwiczyliśmy z Dawidem dalej w domu. Jednak jak już w przedszkolu okazało się, że on absolutnie nic nie mówi, to już zapaliła mi się lampka, dlaczego tak jest. Zaczęliśmy szukać pomocy.

Trafiliśmy do Pani logopedy, która dokonała wstępnej diagnozy. Samo pojechanie do specjalisty spędzało mi sen z powiek. Po porostu się bałam, że mi powie, że zaniedbałam własne dziecko, że powinnam już dawno z nim przyjść, a teraz to już jest musztarda po obiedzie i bardzo ciężka praca nas czeka. Wizyta na szczęście nie wyglądała tak demonicznie jak sobie ją wyobrażałam. Pani logopeda nie rzuciła się na moją tętnicę szyjną i nie zadzwoniła do Opieki Społeczniej, żeby zgłosić zaniedbanie i wnioskować o odebranie praw rodzicelskich. Jednak bałam się tej wizyty też z innego powodu. W związku z tym, że Dawid nic nie mówił do Pani w przedszkolu, ani do dzieci, myślałam, że dokładnie to samo będzie teraz. Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły. Pani mu dała różnie zabawki, usiadła razem z nim, a on bardzo chętnie współpracował. Kolejny raz odetchnęłam z ulgą.

Diagnoza była rzeczowa i bardzo konkretna. Stwierdziła u niego opóźniony rozwój mowy i wędzidełko podjęzykowe wymagające podcięcia. Dostałam również literaturę, którą warto zakupić, by móc z Dawidem ćwiczyć w domu. Zaleciła też zabawy stymulujące prawą półkulę mózgu i motorykę małą.

Powiem Wam, że podczas wywiadu, który na samym początku prowadziła ze mną, kilka razy zadała mi niezłego ćwieka. Nie przypuszczałam, że raczkowanie ma jakikowiek związek z późniejszym rozwojem mowy! A ma! Bo za raczkowanie odpowiada ta sama półkula mózgu, co za mowę. Dawid nie raczkował. Kolejna kwiestia to problemy okołoporodowe i tydzień, w którym urodzi się dziecko. U nas były takie problemy. Bezskuteczne trzy próby wywoływania, które skończyły się zielonymi wodami. Na szczęście lekarz bardzo szybko zadziałał i urodził się dotleniony tak jak należy w 41 tygodniu ciąży. Okazało się też, że skrócone wędzidełko może mieć podłoże genetyczne.

Dowiedziałam się, że to, że w szpitalu po porodzie lub na pierwszej wizycie patronażowej, lekarz sprawdzi Waszemu dziecku wędzidełko i stwierdzi, że wszystko jest okej, to nie zawsze tak jest. Niestety nie każdy lekarz ma o tym pojęcie. Warto to za wczasu sprawdzić u logopedy, który ma przeszkolenie, u laryngolga, foniatry, stomatologa lub chirurga stomatologicznego. Często teraz jest tak, że dzieci po porodze od razu wędzidełko mają podcinane. Dowiedziałam się również, że z wędzidełkiem teraz ma problem 80% społeczeństwa w tym i dzieci. Robi się z tego taka swoista choroba cywilizacyjna. Kolejna…

Sprawa stanęła na tym, że w listopadzie jesteśmy umówieni na zabieg podcięcia wędzidełka. Pani stomatolog, która specjalizuje się w tej dziedzinie, jeszcze raz sprawdzi, czy aby na pewno jest to konieczne i od przyszłego tygodnia zaczynamy terapię logopedyczną.

Jestem dobrej myśli po tym jak Pani logopeda powiedziała, że absolutnie nie jest za późno i jesteśmy w odpowiednim czasie, bo mowa właśnie rozwija się między 3. a 7. rokiem życia.

Także moi drodzy, to będzie takie słowo ode mnie, jako matki. Jeśli macie wrażenie, że obojętnie w jakiej kwestii, coś nie idzie w takim kierunku jakim iść powinno. Nie czekajcie. Warto pójść, sprawdzić i spać spokojnie, niż się zamartwiać i czytać jakieś pierdoły w internecie. Nie zawsze warto też “ślepo” słuchać dobrych rad ciotek, babć czy koleżanek. Zostawmy sobie taki korytarz bezpieczeństwa, by móc się odciąć od tych dobrodziejstw doradczych i spieprzyć środkiem tego korytarza, kiedy czujemy, że to wszystko są jakieś farmazony. Bo pamiętajmy, że każde dziecko jest inne, rozwija się w swoim rytmie. Często jest tak, że w danym wieku rozwija inną umiejętność niż jego rówieśnicy, którzy jeszcze tego nie potrafią. Ale jestem święcie przekonana, że znacie swoje dzieci od podszewki i wiem, że intuicja rodzicielska nigdy nie zawodzi. Takie rzeczy się czuje, że w danej chwili gdzieś, coś się zaczyna dziać nie tak. Wtedy nie zwlekajcie. Nawet za cenę tego, że usłyszycie od specjalisty “Co Pan/Pani wymyśla?! Wszystko jest dobrze!” I właśnie o to chodzi! Żeby usłyszeć te potwierdzenie. Lepiej to, niż usłyszeć, że już jest za późno na cokolwiek.

Poniżej podaję Wam literaturę, którą dostałam. Może się Wam przyda 🙂

Seria logopedyczna (to jest książka i płyta CD):
“Kocham czytać” Jagoda Cieszyńska (pakiet zeszytów korelujących z naturalnymi etapami rozwoju mowy)
“Słucham i uczę się mówić” Jagoda Cieszyńska
-samogłoski i wykrzknienia
-wyrażenia dźwiękonaśladowcze
(Dziecko powinno słuchać nagrania na słuchawkach, eliminujemy inne bodźce sensoryczne. Dziecko powinno słuchać 3x dziennie po 5 minut, jak nie wysiedzi 5 min.to skrócić, ale puszczać częściej)
“Moje sylabki” Agnieszka Fabisiak-Majcher, Elżbieta Szmuc (Ławczys)

Ćwiczenia

Działanie wg kolejności POWTARZANIE-ROZUMIENIE-NAZYWANIE

*nauka samogłosek
*czytanie sekwencyjne
*ćwiczenia sekwncynje
*ćwiczenia na kategoryzacje
*motoryka mała
*ćwiczenia pamięci słuchowej
*ćwiczenia motoryki małej

P.S. Jak wklikacie sobie to wszystko w Wujcia Google to wszystko Wam podpowie 🙂

Mam nadzieję, że ten wpis będzie pomocny, bo mam jeszcze trzy tego typu tematy 🙂