Przyznajcie się teraz, sami przed sobą, ile razy podczas sprzeczki czy kłótni z partnerem, wyrzucaliście sobie nawzajem, kto co zrobił i ile razy… Każdy chciał, żeby jego było na wierzchu i sypał przykładami jak z rękawa, żeby udowodnić, że to właśnie on/ona ma gorzej i robi więcej, lepiej!!

Prawda jest taka, że wszędzie, w każdym przypadku są plusy i minusy.

Jakiś czas temu miała u nas miejsce taka sytuacja….

…któregoś dnia po skończonym obiedzie, oboje poczuliśmy totalne zmęczenie, którego nie mogliśmy opanować. Tak strasznie chciało mi się przytulić poduszkę… ale wiedziałam, że to niemożliwe. Zbliżał się czas budzenia Dawida z drzemki, Hania też nie spała i wolałam, żeby to jednak Seba poszedł się położyć i odpoczął.

Oczywiście uparty pierdziel nie poszedł… 😉

…ale pierwszy raz odważyłam się otwarcie, prosto z mostu powiedzieć… “Sebku… czuję się zmęczona. Tak naprawdę zmęczona…”

Do oczu napłynęły mi łzy. Powiedział, że wie… i totalnie posmutniał. Bo wiedział, że mi jest ciężej się położyć, chociaż na chwilę, w ciągu dnia.

Wtedy wywiązała się między nami rozmowa, w której przyznał mi rację, że tatusiowie mimo wszystko mają trochę łatwiej. Pod tym kątem, że mogą się urwać na krótką drzemkę, kiedy już nie dają rady walczyć ze zmęczeniem albo tak po prostu wyskoczyć z domu, załatwić różne swoje sprawy i wrócić za jakiś czas.

A mama? A mama to mama. Mama jest zawsze na posterunku. Bo wiadomo, że jak mama zrobi to jest lepsze, smaczniejsze i oczywiście zrobione tak, jak należy 😉

Mężczyźni zawsze narzekają na kobiety, że one walczą o równouprawnienie, i że nam się w dupach przewraca. Większość z nich też uważa, że to jednak faceci są tą grupą pokrzywdzoną, a kobiety mają lepiej

A może jednak się mylę? Może się poprostu użalam i stwarzam sobie problemy?

Ale na pewno wiem jedno! Mój mąż otwarcie przyznaje mi rację w tej kwestii i to jest budujące, że jednak chyba świadomość i męskie postrzeganie trochę się zmienia.

Ale to nie jest tak, że my jesteśmy takie biedne i uciemiężone w pełnym wymiarze!

Bo:

* Nikt nas na siłę do zachodzenia w ciążę nie zmuszał.
* Nikt nas na siłę w domu nie trzyma, bo istnieje instytucja niani, babci, cioci tudzież żłobka.
* Nikt nam nie zabrania spotykania się z koleżankami na kawie. To nasza świadoma decyzja jeśli to odpuszczamy na poczet czasu spędzonego z dzieckiem.

Uważam jednak, że zawsze warto otwarcie rozwamiać o takich kwestiach z partnerem. Przedstawić sobie nawzajem swoje pragnienia, oczekiwania, marzenia. Dzięki takiej rozmowie, bardzo dużo rzeczy klaruje się w głowie. Można się wiele dowiedzieć, nie mając o różnych kwestiach bladego pojęcia, a i zmienić wiele rzeczy na lapsze, by każdy był szczęśliwy i mógł czerpać radość z rodzicielstwa.

Sęk w tym, że

Czy tatusiowie mają łatwiej? I tak i nie.

Stereotypowy facet ma łatwiej. Chodzi do pracy, wraca, je obiad, pije piwko, czasem coś porobi koło domu, albo i nie. Taki jest stereotyp i poparcie ma niestety w rzeczywistości. Mimo, że wiele zmieniło się od czasów, w którym sami byliśmy dziećmi, nadal wielu z nas, drodzy Panowie, zachowuje się tak, jakby wychowanie dzieci i pomoc w domu dotyczyła jedynie kobiet. No jest tak.

Słyszę to w pracy, wśród znajomych. Są nieliczne przypadki zaprzeczające tej tezie. Wielu z nas nie rozumie naszych kobiet. I to jest również normalne. Bo nie jesteśmy w ich skórze, a czasem warto (chociaż kobiety i tak nigdy do końca nie pojmiemy). Warto dać żonie wychodne i pobyć z dzieciakami kilka godzin sam na sam. Ale nie tak, by włączyć telewizor, dać telefon bądź tablet i mieć święty spokój.

Ja się przekonałem na własnej skórze, co to znaczy być z dzieckiem przez 24 godziny na dobę, gdy Madzik przebywał na podtrzymaniu drugiej ciąży w szpitalu. To było zaledwie kilka dni. I szczerze? Wolę pracę fizyczną. Mniej męczy.

Jednak chcąc być świadomym ojcem biorącym udział w wychowaniu naszych dzieci staram się wspomagać żonę. I często mi się nie chce, czasem na siłę szukam sobie roboty. Aż zapala się z tyłu głowy lampka. Hej, hej, to także twoje dzieci! One potrzebują tak samo Ciebie jak i matki! Czasem nawet bardziej.

Bo matka jest przesytem, bo matka jest na codzień. I mimo, że czasem się nie chce, bo to i tamto, ale musisz! Dla dobra swoich pociech i Twojej żony/partnerki. Bo ona dostaje na głowę przeżwając codziennie dzień świstaka:”Wstań, przygotuj śniadanie, ogarnij dom, przygotuj obiad, wypierz, zrób to i tamto”. Schemat, schemat, schemat. Postaraj się wyrwać ją czasem z tego schematu. Pomóż. Zajmij się dziećmi, pozmywaj (tak samo korzystasz z talerza jak i ona), poprasuj (będzie jej przyjemnie). Bo Tobie, drogi Mężczyzno łatwiej znaleźć wymówkę. A kobieta ma narzucone przez naturę, że ma się zajmować dziećmi i domem. Koniec. Kropka.

Ale na 100% jestem pewien, że jak jej pomożesz, to ona Ci się odwdzięczy. Choćby tym, że przyniesie ciepłą kawkę podczas malowania salonu. Odejdźmy od systemu patriarchalnego, przejdźmy na partnerski.

A Ty, droga Kobieto, pamiętaj również o tym, że my w pracy nie leżymy. Możemy mieć gorszy dzień tak samo jak Ty. Wzajemne zrozumienie buduje, a wieczne roszczenia rujnują.